Nowy spot Obamy. „Mylił się wtedy. Nieuczciwy teraz”

Miała być ofensywa w swing states i premiera nowego spotu wyborczego, był huragan Sandy. Z tego powodu, Barack Obama odwołał w poniedziałek swoją wizytę w Ohio, Wirginii i na Florydzie oraz wtorkową obecność w Kolorado i Wisconsin. – Jak na prezydenta przystało, skupił się na koordynacji działań służb. Obowiązki na pierwszym miejscu – ocenił David Axelrod, strateg kampanii Demokraty.

- Chcemy, by wszyscy w całym kraju czuli się bezpiecznie. Będzie czas na politykę, ale teraz musimy skupić się na sprawie huraganu Sandy – dodał Jim Messina, menadżer kampanii Baracka Obamy. Niewątpliwie, żywioł przeszkodził prezydentowi odbyć podróże do stanów, w których niezdecydowani wyborcy stanowią najliczniejszą grupę. Podczas wizyty w Ohio chciano oficjalnie zaprezentować najnowszy spot wyborczy, którego celem po raz kolejny jest chęć podważenia wiarygodności Mitta Romneya. – Wrócimy tam za kilka dni – podkreślił Messina.

Sztab Demokratów wykorzystuje niefortunną wypowiedź Romneya z zeszłego tygodnia. Kandydat Partii Republikańskiej powiedział, że koncern Chrysler przenosi linię produkcyjną Jeepa do Chin. Obecnie, Jeepy produkowane są w trzech stanach – Michigan, Illinois i Ohio.  Chrysler rozważa jednak otwarcie nowej, dodatkowej linii produkcyjnej poza granicami kraju. „Nie mamy zamiaru przenosić produkcji pojazdów z Ameryki Północnej do Chin. Przeglądamy jedynie możliwości wejścia na największy rynek na świecie” – czytamy na stronie koncernu.

„Kiedy przemysł motoryzacyjny przeżywał kryzys, Mitt Romney odwrócił się plecami” – słyszymy w spocie. Ubiegającego się o fotel prezydenta Republikanina krytykuje nawet konserwatywny „Detroit News” wypominając mu „przewrotność w kwestii finansowania przemysłu motoryzacyjnego”. Autorzy spotu przytaczają także treść artykułu „The Blade” z zeszłego roku, w którym opisywano utworzenie 1100 nowych miejsc pracy w Ohio. 30-sekundowy spot zatytułowany „Collapse” („Zapaść”) kończy się hasłem: „Mitt Romney. Mylił się wtedy. Nieuczciwy teraz”.

Wpadka Romneya w sprawie FEMA

Amerykańskie media, w związku z huraganem Sandy, postanowiły przypomnieć wypowiedź  Mitta Romneya z okresu prawyborów. Podczas programu w CNN Republikanin oświadczył wtedy, że FEMA, agencja federalna zajmująca się m.in. pomocą w czasie klęsk żywiołowych, powinna zostać rozwiązana, a jej kompetencje powinny zostać przekazane władzom stanowym.

- Absolutnie tak – odpowiedział Romney na pytanie, czy FEMA powinna zostać zamknięta. – Za każdym razem, kiedy jest okazja, by odebrać coś władzom federalnym i przekazać to władzom stanowym, należy to zrobić, to dobra decyzja. A jeśli można pójść krok dalej i przekazać to sektorowi prywatnemu, to jeszcze lepiej. Zamiast myśleć na co powinniśmy obciąć wydatki w budżecie federalnym, powinniśmy raczej zapytać, jakie wydatki powinniśmy w nim w ogóle zostawić -  mówił wtedy Republikanin.

- Nawet jeśli chodzi o agencję walczącą ze skutkami katastrof? – dopytywał się prowadzący program  John King. – Nie możemy, nie stać nas na te sprawy bez narażania na ryzyko przyszłości naszych dzieci- replikował Romney. – To po prostu niemoralne, by zadłużać się coraz bardziej i spychać ten dług na nasze dzieci, wiedząc, że, gdy przyjdzie spłacać ten dług, my już nie będziemy żyć. To nie ma najmniejszego sensu – dodał.

Słowa Romneya w sprawie FEMA, dotyczyły kwestii oszczędności władz federalnych, ale posłużyły teraz de facto do niedwuznacznego skrytykowania jego wyborczych propozycji sprzed kilku miesięcy.

Szokujący zbieg okoliczności. Oburzenie fanów

Podczas koncertu Madonny w Nowym Orleanie doszło do nieoczekiwanego wydarzenia. Część publiczności wygwizdała gwiazdę, po tym jak złożyła ona jednoznaczną deklarację polityczną związana z wyborami prezydenckimi w USA.

Koncert w Nowym Orleanie był częścią trasy koncertowej „MDNA Tour”. Podczas koncertu, w przerwie pomiędzy piosenkami, Madonna zapytała: „Kto zarejestrował się, by głosować w wyborach?”, po czym dodała: „Nie obchodzi mnie na kogo będzie głosować, jeśli tylko będziecie głosować na Obamę”. Słowa piosenkarki wywołały reakcję, której z pewnością artystka się nie spodziewała. Publiczność wygwizdała ją, niektórzy fani opuścili nawet salę koncertową. Madonna szybko próbowała ratować sytuację mówiąc: „Tak poważnie, to nie interesuje mnie, na kogo oddacie swoje głosy. Po prostu idźcie głosować”.

Madonna, zachęcając do głosowania na Obamę, sądziła zapewne, że uda sie jej przypomnieć dramat do jakiego doszło w Nowym Orleanie podczas huraganu Katrina w 2005 roku. Miasto, które poważnie ucierpiało w wyniku tego kataklizmu, leży jednak w Luizjanie, stanie, w którym w  sondażach prowadzi Mitt Romney. Piosenkarka chciała przypomnieć, że jest on politykiem Partii Republikańskiej, tak jak George W. Bush, którego jednostronnie obwiniono za nieudolną pomoc dla Nowego Orleanu po przejściu huraganu Katrina kilka lat wcześniej.

Słowa wypowiedziane przez Madonnę zbiegły sie z doniesieniami o huraganie Sandy, który zaczął zbliżać się do wybrzeży USA. Według ekspertów, jego skutki mogą dotknąć aż 50 milionów Amerykanów. Czy dojdzie do tragicznej powtórki z Katriny, która tym razem może wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich?

Zobama kontra Zomney. Wybory w Halloween

To ostatnia prosta kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych. Ostatnie dni przed decydującym rozstrzygnięciem, Barack Obama i Mitt Romney wykorzystują na wzmocnienie poparcia wśród Amerykanów. Obaj popełnili jednak rażący błąd nie biorąc, jak dotąd, pod uwagę jednej z wiodących grup społecznych za Oceanem. Chodzi o… nieumarłych, którzy dali o sobie znać tuż przed Halloween.

Mitt Zomney kontra Barack Zobama – zabawnych gier słownych nawiązujących do zbliżającego się święta Halloween i wyborów w USA, podjęli się dziennikarze „The Huffington Post”. „Wygra ten z kandydatów, który rzuci swoim ramieniem w przestrzeń. I to dosłownie. W każdym razie, obaj cuchną” – czytamy na stronie najpopularniejszego amerykańskiego serwisu.

Do głosu doszli również przedstawiciele rzekomo zaniedbywanej społeczności. Wszystkie wypowiedzi osób-zombie nawiązują do klimatu i konwencji jednego z najpopularniejszych świąt w USA. Przekształcone podkreślają jednocześnie autentyczne potrzeby Amerykanów. „Cały czas czekamy na certyfikat śmierci z Hawajów, by dowieść, że rzeczywiście nie żyje” – powiedział zombie weteran wojenny. Chodzi o wątpliwości dotyczące faktycznego miejsca urodzenia Baracka Obamy. „Potrzebujemy darmowych usług stomatologicznych. Teraz moje zęby nie mogą nawet przerwać skóry!” – dodał starszy zombie obywatel licząc na to, że w przypadku ewentualnej wygranej Mitta Romneya, prezydencka propozycja reformy systemu zdrowia nie zostanie odrzucona.

Zdaniem amerykańskiej zombie soccer mom, czyli przedstawicielki klasy średniej, „47 proc. nieumarłych jest przywiązanych do mózgów, dlatego to rząd powinien je rozdawać obywatelom”. Zmyślona wypowiedź jest jednak nawiązaniem do niefortunnej wypowiedzi Mitta Romneya, który powiedział, że 47 proc. Amerykanów to ofiary polegający na pomocy federalnej i że nie musi się o nich martwić.

„Miejmy nadzieję, że uwagi i obawy amerykańskich zombie dają kandydatom coś do gryzienia i myślenia na temat zbliżającej się apokalipsy zombie” – podsumowuje żartobliwie „The Huffington Post”.

Potężny kataklizm kontra Obama i Romney

Czy nadciągający nad Wschodnie Wybrzeże huragan Sandy może mieć wpływ na wynik wyborów prezydenckich w USA? Do wyborów pozostało jeszcze dziewięć dni, ale pytań, wraz z nadchodzącym kataklizmem, z każdą minutą pojawia się coraz więcej.

Jeśli chodzi o „medialny wydźwięk” Sandy to huragan może stać się przyczyną politycznych kłopotów Mitta Romneya. Republikanin, począwszy od pierwszej debaty prezydenckiej z 3 października, dzień po dniu mozolnie budował swoją kruchą przewagę w sondażach ogólnokrajowych i walczył o wyrównanie szans w swing states. Media, informujące o Sandy, a nie o wyścigu prezydenckim, większą uwagę będą skupiać teraz na Baracku Obamie, prezydencie, który będzie musiał przygotować kraj na nadejście kataklizmu, zagrażającego aż 70 milionom osób.

Od tego jak to zadanie wypełni Obama, mogą zależeć losy jego reelekcji. Jeśli wysiłki władz federalnych doprowadziłyby do takiej porażki, jak to miało miejsce podczas huraganu Katrina, który w 2005 roku spustoszył Nowy Orlean, to Demokrata miałby poważne trudności  w walce o reelekcję. Jeśli jednak służby będą działać sprawnie, a media będą na tyle przychylnie relacjonować ich wysiłki, to Obama będzie mógł odetchnąć z ulgą. Jako urzędujący prezydent to ona ma teraz właśnie przewagę, ale wszystko zależy od tego jak podległe mu władze uporają się z koszmarną Sandy.

Co ciekawe, huragan ma uderzyć głównie w stany, które są wyborczym bastionem Demokraty. Jego przewaga jest w nich jednak tak duża, że Romney nie wygra politycznie na ewentualnej niekompetencji obecnej ekipy rządzącej. Niewykluczone jednak, że Sandy będzie mieć wpływ na korzystne dla Romneya wyniki w dwóch wschodnich stanach – New Hampshire i Pennsylwanii – w których w październiku,  dość niespodziewanie, wyraźnie wzrosły jego wyborcze szanse.

Na koniec pewien paradoks. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, a straty będą umiarkowane, to okaże się, że Obama zahamował spadek w sondażach i uratował swoją poważnie zagrożoną pozycję w wyborach dzięki najpotężniejszemu huraganowi od 70 lat, a nie swoim wyborczym obietnicom sprzed czterech lat, z których część nie została w ogóle spełniona. Jeśli jednak dojdzie do tragedii i ludzkiego dramatu, to rosną szanse Mitta Romneya, który nawet nie będzie musiał wykazywać niekompetencji Obamy, bo zrobią to za niego media. A fakt, że większość mainstreamowych mediów sprzyja Obamie nie będzie mieć decydującego znaczenia, gdy lokalne gazety i serwisy internetowe opublikują zdjęcia z przejścia kataklizmu, które będa mieć psory wpływ na decyzje wyborców.

Póki co, Ameryka szykuje się na nadejście Sandy, i niewielu dziennikarzy rozważa ewentualny wpływ huraganu na wybory, które odbędą się 6 listopada.

Kluczowe poparcie dla Romneya?

Największy dziennik w stanie Iowa poparł Mitta Romneya w wyborczym wyścigu do Białego Domu; jest on pierwszym Republikaninem od 1972 roku, który uzyskał poparcie „Des  Moines Register”.

W redakcyjnym komentarzu można przeczytać, że wysiłki obecnego prezydenta mające na celu wyjście z kryzysu ekonomicznego nie powiodły się. Jak zarazem podkreślono, nic nie wskazuje na to, by druga kadencja prezydencka Obamy przyniosła poprawę sytuacji. Gazeta przekonuje, że chociaż decyzja o wpompowaniu miliardów dolarów w gospodarkę, służąca ochronie miejsc pracy, była słuszna, to jednak nie wyrwała amerykańskiej gospodarki z letargu.

„Konsumenci musza poczuć się pewniej, co do przyszłości gospodarczej, zanim zaczną wydawać pieniądze, co przyczyni się do gospodarczego rozwoju. Odnowienie zaufania umożliwi rozkręcenie na nowo inwestycji, które postawią na nogi amerykańskie przedsiębiorstwa. Dzięki temu przemysł powróci do pełnej produkcji i zwiększania zatrudnienia” – czytamy w dzienniku.

Poparcie gazety może  być kluczowe dla zwycięstwa Romneya w Iowa. Stan ten jest jednym ze swing states w obecnej kampanii wyborczej. Jak na razie w  sondażach prowadzi tutaj Barack Obama, ale jego przewaga wynosi zaledwie 2 procent, co oznacza, iż mieści się ona jedynie w granicach błędu statystycznego.

„On siedział na d…, gdy inni narażali życie”

Film „SEAL Team Six: The Raid on Osama bin Laden”, który  zostanie wyemitowany na dwa dni przed wyborami prezydenckimi w USA, wzbudził ostre kontrowersje o politycznym charakterze. Ma on przedstawiać kulisy polowania na twórcę Al-Kaidy, który został zlikwidowany w akcji przeprowadzonej przez komandosów w Pakistanie w zeszłym roku.

Krytycy twierdzą, że „SEAL Team Six: The Raid on Osama bin Laden”, zamiast opowiadać o Navy SEALs, bohaterach akcji w Abbottabad, koncentruje się na postaci prezydenta Baracka Obamy, którego dosłownie „dodano” do filmu.

Film za 2,5 mln dolarów nabył w maju Harvey Weinstein, jeden z największych zwolenników Baracka  Obamy w USA. Dodawaniem dodatkowych scen z Obamą do filmu zajęła się Meghan O’Hara, producentka takich filmów jak “Fahrenheit 9/11” i “Sicko”; oba filmy wyreżyserował z kolei Michael Moore, kolejny znany zwolennik obecnego prezydenta. Dziennikarze FrontPageMag twierdzą, że w rezultacie powstał film o „człowieku, który siedział na d…, podczas gdy inni ludzie (Navy SEALS – Red.) narażali swoje życie”.

John Stockwell, reżyser „SEAL Team Six: The Raid on Osama bin Laden”, twierdzi jednak, że film nie ma podtekstów politycznych. Jak podkreślił, nigdy nie rozmawiał z Weinsteinem na „tematy związane z polityką”. – Chodziło tylko o to, by film zawierał wszystkie ważne elementy – oświadczył. Swojego oburzenia nie kryją jednak Republikanie. – I jak się tu dziwić, ze konserwatyści nie lubią liberalnego Hollywood? – pytają retorycznie.

„Proroctwo” Gingricha. Romney wygra wybory

Newt Gingrich, znany polityk z Partii Republikańskiej, twierdzi, że Mitt Romney bez większych problemów wygra wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych.

- Myślę, że w wersji minimalnej wybory zakończą się wynikiem 53-47 proc. na korzyść Romneya, który uzyska ponad 300 głosów w Kolegium Elektorów – ocenia optymistycznie Gingrich. – Republikanie, jako partia, wygrają z kolei wybory do Senatu – dodaje.

Gingrich, który swoją prognozę wygłosił w telewizji Fox News’s, twierdzi, że Romney wygra wybory dzięki zwycięstwom w czterech kluczowych stanach – Wisconsin, Wirginii, Karolinie Północnej i na Florydzie. W jego ocenie, Obama już „drży na samą myśl”, że straci swoje stanowisko i zostanie już tylko „byłym prezydentem”.

O tym, czy proroctwo Gingricha się spełni, świat przekona się już 6 listopada.

Ostry atak na Colina Powella

Senator John McCain w ostrych słowach skrytykował Collina Powella, byłego sekretarza stanu USA, za poparcie jakiego ten udzielił w wyborach prezydenckich Barackowi Obamie. – Rozczarował nas Pan; to wszystko, co mogę powiedzieć generałowi Powellowi – oświadczył senator z Arizony.

McCain ocenił, że Powell „wyrządził szkodę swojemu politycznemu dziedzictwu, broniąc nieodpowiedzialnej polityki zagranicznej” obecnego prezydenta USA. Powell ze swej strony skrytykował wcześniej kampanię wyborczą Mitta Romneya, twierdząc, że kandydat Republikanów tak często zmienia zdanie dla politycznych korzyści, iż jest w istocie „ruchomym celem”.

Powell poparł Obamę także w wyborach prezydenckich w 2008 roku. Kontrkandydatem Obamy w tamtych wyborach był właśnie McCain.

Obama wyśmiał propozycję Trumpa

Barack Obama, który pojawił się w talk-show Jaya Leno, wyśmiał ofertę Donalda Trumpa. Miliarder oświadczył wcześniej, że jeśli Obama ujawni swoje dokumenty dotyczące nauki i podanie o paszport, to wpłaci 5 milionów dolarów na konto organizacji charytatywnej, którą wskaże prezydent. Wezwanie Trumpa to dalszy ciąg sprawy tzw. birthersów, którzy twierdzą, że Obama nie urodził się na terytorium USA.

Amerykański prezydent zażartował, że cały konflikt pomiędzy nim, a Donaldem Trumpem, wziął się „z czasów dzieciństwa, które spędzili w Kenii”. – To sięga czasów, gdy dorastaliśmy razem w Kenii – powiedział wyraźnie rozbawiony Barack Obama. Prezydent nawiązał tym samym do pogłosek, według których wcale nie urodził się on na Hawajach, lecz właśnie w Kenii, czyli w kraju, z którego pochodził jego ojciec.

- Cały czas przeszkadzaliśmy sobie na boisku, gdy graliśmy w piłkę. Donald nie był zbyt dobrym piłkarzem. Gdy już przenieśliśmy się do Ameryki, myślałem, że to wszystko się skończy – szydził Obama. Po chwili, już na poważne, prezydent podkreślił, że nigdy nie spotkał się osobiście z Trumpem, choć miliarder pojawił się w Białym Domu w 2011 roku.

Ofertę, którą Obama wyśmiał w programie Jaya Leno, Trump zapowiedział już kilka dni temu; miliarder mówił wtedy, że ma zamiar ujawnić „prawdziwą bombę” na temat Obamy, która zmieni losy kampanii wyborczej. Po ogłoszeniu swojej oferty Trump został bezlitośnie wyśmiany w amerykańskich mediach.

  • Przemysław Henzel

    Image and video hosting by TinyPic
    Dziennikarz Onetu, amerykanista. Fan piłki nożnej, hip-hopu i Bon Jovi. Jak film to z udziałem Charlize Theron.
  • Kalendarz

    Sierpień 2017
    P W Ś C P S N
    « cze    
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    28293031