Najważniejszy raport kampanii wyborczej w USA

To najważniejszy raport kampanii wyborczej, który może być podsumowaniem polityki ekonomicznej Baracka Obamy. Gdy Demokrata cztery lata temu obejmował urząd prezydenta oświadczył, że jego najważniejszym zadaniem będzie wyrwanie USA z pętli głębokiego kryzysu ekonomicznego, który przejściowo zachwiał pozycją gospodarczą USA w świecie.

Biuro Statystyk Pracy opublikowało w piątek raport dotyczący sytuacji na rynku pracy. Wynika z niego, że w Stanach Zjednoczonych w październiku utworzono 171 tysięcy nowych miejsc pracy, ale bezrobocie wzrosło do poziomu 7,9 proc.z poziomu 7,8 proc. we wrześniu. Raport, do własnych celów politycznych, postanowili wykorzystać zarówno Barack Obama, jak i Mitt Romney, podczas spotkań z wyborcami w Ohio, kluczowym swing state w tegorocznej kampanii wyborczej.

- Amerykańskie przedsiębiorstwa zatrudniły więcej pracowników niż w którymkolwiek  z ostatnich ośmiu miesięcy – podkreślił Obama podczas wiecu wyborczego w Franklin County Fairgrounds. –Zanotoeal;ismy postęp, ale wiemy, że przed nami jeszcze dużo do zrobienia. Nasza walka z bezrobociem trwa cały czas – dodał.

Romney  z kolei postanowił wypunktować, ze bezrobocie jest nadal bardzo wysokie, a jego obecny poziom – 7,9 proc. – to o 0,1 proc. więcej aniżeli w czasie, gdy Obama objął urząd prezydenta. – Barack Obama obiecał, że sprowadzi bezrobocie do poziomu 5,2 proc., a dwa dni temu dowiedzieliśmy się, że wzrosło ono do poziomu 7,9 proc. To oznacza, że pracy nie ma obecnie 12 milionów Amerykanów – podkreślił Republikanin podczas spotkania z wyborcami w Etna Township.

Obama nie obiecał jednak, że obniży bezrobocie do poziomu 5,2 proc., choć jego doradcy oceniuli, że wprowadzenie w życie pakietów stabilizujących gospodarkę obniży bezrobocie do poziomu 5,4 proc. Póki co, najwięcej miejsc pracy przybyło w usługach i służbie zdrowia – ponad 80 tysięcy. Probleme jest to, że miejsc pracy ciągle ubywa w przemyśle wydobywczym i samochodowym.

Trudno ocenić jednoznacznie raport Biura Statystyk Pracy. Eksperci ostrzegaja jednak, że wyborcy, mający świadomość, ze bezrobocie zwiększyło się, mogą utracić zaufanie dla polityków walaczących o Biały Dom, którzy wydali już na ten cel ponad miliard dolarów. Dobitnie pokazują to słowa Martina Savki, właściciela firmy budowlanej z Ohio, gdzie bezrobocie i tak jest względnie niskie.

- Mam 55 lata i nigdy dotąd nie widziałem takiego strachu w oczach pracujących ludzi, jak teraz- mówi Savko w jednym z wywiadów. – Gdy rozmawia się ze zwykłym człowiekiem od razu widac, że coś jest nie tak z praca w tym kraju – dodaje.

Brutalna strona Ameryki. Tak było przez miesiąc

Czasem wystarczy jedno słowo, by wywołać polityczną burzę. Ciosów poniżej pasa nie brakuje. Oto ciemna strona konfrontacji Baracka Obamy i Mitta Romneya na ostatniej prostej kampanii wyborczej.

„Brutalna strona Ameryki. Tak było przez miesiąc”

Sensacja wyborcza w USA. 1 procent różnicy

Baracka Obamę i Mitta Romneya dzieli różnica zaledwie 1 procent głosów w stanie Minnesota. Sensacyjny sondaż został przeprowadzony przez działaczy konserwatywnej organizacji American Future Fund.

Jeśli te doniesienia potwierdzą inne ogólnokrajowe sondażownie, może dojść do wyborczej sensacji; Minesota, która może stać się jedenastym swing states, z 10 głosami elektorskimi, może zdecydować o wyniku wyborów prezydenckich. Półtora tygodnia temu ostatnim swing state niespodziewania stała się Pensylwania, w związku z czym sztab wyborczy Republikanów wykupił reklamy wyborcze w tamtejszych stacjach telewizyjnych.

Z sondażu American Future Fund wynika, że na Romneya chce głosować 46 procent mieszkańców tego stanu, podczas gdy na Obamę – 45 procent. Republikanin prowadzi zdecydowanie wśród wyborców niezależnych – w tej grupie Romney ma 49 procent poparcia, a Obama – 36 procent.

Jak dotąd w Minnesocie prowadził obecny prezydent. W związku ze zmianą sytuacji do tego stanu sztab wyborczy Demokratów wysłał byłego prezydenta Billa Clintona, który będzie przekonywał wyborców do głosowania na Obamę.

Najbardziej kontrowersyjny wątek kampanii wyborczej

Senator John McCain zażądał utworzenia specjalnego komitetu w Kongresie, który miałby ostatecznie wyjaśnić sprawę ataku na amerykański konsulat w Libii, w którym zginęło czterech Amerykanów, w tym ambasador Christopher Stevens. – To jedyny sposób, by obywatele dowiedzieli się, co się wtedy naprawdę stało – oświadczył Republikanin z Arizony.

Sprawa ataku na konsulat w Libii jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków kampanii wyborczej. Administracja Obamy podkreśla, że atak miał charakter „spontaniczny” i nie można było mu zapobiec. Z oświadczeniami tymi kontrastują jednak informacje ujawnione przez niektóre media, z których wynika, że ekipa prezydenta była wcześniej proszona o wzmocnienie bezpieczeństwa ambasady, ale z niewyjaśnionych przyczyn, nie zrobiła niczego w tym kierunku.

Mitt Romney próbował poruszyć tę sprawę w czasie drugiej debaty prezydenckiej, ale prowadząca tę debatę Candy Crowley, wzięła stronę Baracka Obamy, uniemożliwiając wymianę zdań na ten temat. Republikanie oceniają, że Obama próbuje przemilczeć niewygodna dla niego sprawę, która mogłaby go nawet kosztować przegraną w kampanii wyborczej.

McCain podkreśla, ze trudno będzie stworzyć taki komitet, dlatego, że w Senacie większość mają członkowie Partii Demokratycznej. Jak jednak dodaje, wyjaśnienie tej sprawy ma duże znaczenie dla opinii publicznej –zwłaszcza w świetle ostatnich doniesień mediów. Dziś poinformowano, że do Bengazi pojadą agenci FBI, którzy przygotują raport na temat ataku na amerykański konsulat.

- Administracja Obamy upolityczniła cała sprawę, w chwili gdy oceniono, że atak miał charakter spontaniczny, a prezydent podtrzymał to wytłumaczenie – przypomniał McCain.

Jen Psaki, rzeczniczka Baracka Obamy, oświadczył, ze raport, który przygotuje FBI, zostanie upubliczniony tak szybko, jak to tylko możliwe. – To była wielka tragedia; tonie jest dobry czas, by robić z tej sprawy zagadnienie polityczne- dodała.

Komu w wyborach pomoże huragan Sandy?

Karl Rove, jedne z czołowych doradców Partii Republikańskiej, powiedział, że huragan Sandy, który kilak dni temu przeszedł nad Stanami Zjednoczonymi, pomógł w wyścigu wyborczym Barackowi Obamie.

- Gdyby nie huragan, to Mitt Romney miałby szansę powiedzieć więcej o kłopotach finansowych Stanów Zjednoczonych – ocenił Rove w jednym z wywiadów. Jak dodał, huragan Sandy pozbawił Republikanina możliwości skrytykowania polityki ekonomicznej ekipy Baracka Obamy w końcówce kampanii wyborczej.

- To prawdziwa niespodzianka – podkreślił Rove, po czym dodał, że kataklizm pozwolił Obamie zaprezentować się przez chwilę wyborcom jako „kandydat ponadpartyjny”. – Prezydent stał się głównym „pocieszaczem” kraju – stwierdził ironicznie.

Rove zadeklarował jednocześnie, że nadal wierzy w zwycięstwo Mitta Romneya w wyborach prezydenckich różnicą 1-2 procent głosów. Kilka dni wcześniej republikański doradca oceniał jednak, że przewaga Romneya wyniesie co najmniej 3 procent.

Pensylwania kluczem do sukcesu Romneya?

Mitt Romney i Paul Ryan postanowili poszerzyć pole wyborczej walki o kolejny stan – Pensylwanię, która nieoczekiwania w ostatnim tygodniu stała się jednym ze swing states. Republikanie przenieśli kampanię wyborczą do tego stanu, po tym jak okazało się, że niespodziewanie wzrosły szanse Romneya na wygraną w nim.

Zespół doradców Republikanina decyzję o rozszerzeniu kampanii przedstawia jako dowód jego siły, podczas gdy Demokraci postrzegają ją jako „akt desperacji”. Romney i Ryan w ciągu weekendu zorganizują kilka spotkań z wyborcami na terenie stanu, a sztab wyborczy Republikanów wykupił w lokalnych stacjach telewizyjnych reklamy wyborcze o wartości10 milionów dolarów.

Pensylwania dosyć niespodziewanie stała się jednym ze swing states. Wcześniej solidne prowadzenie, oscylujące w granicach 8-10 proc., miał tu Barack Obama. Wszystko zmieniło się półtora tygodnia temu, gdy sondaże wskazały, że przewaga Obamy zaczyna topnieć – obecnie wynosi ona około 4 proc. Eksperci polityczni podkreślają, ze temp, w jakim Romney dogania w tym stanie Obamę, pozwala sądzić, iż ma on poważne szanse na zwycięstwo.

Jak dotąd, w stanach tzw. Nowej Anglii, leżących na Wschodnim Wybrzeżu, Romney największe szanse ma triumf w maleńkim New Hampshire, który stał się jednym ze swing states już na początku kampanii wyborczej. Eksperci są jednak zgodni – teraz to Pensylwania, mająca 20 głosów elektorskich, może być kluczem Romneya do zwycięstwa w wyborach prezydenckich.

Minęło ultimatum postawione prezydentowi USA

Miliarder Donald Trump powiedział, że Barack Obama bardzo go rozczarował, jeśli chodzi o złożoną kilka dni temu ofertę. Trump zaoferował bowiem przekazanie 5 milionów dolarów na cele charytatywne, jeśli tylko prezydent zaprezentowałby publicznie swoje dokumenty dotyczące edukacji oraz podanie o paszport.

- Wszystko, co miał zrobić prezydent, to pokazać kilka kartek papieru, a przeznaczyłbym 5 milionów dolarów na cele dobroczynne – powiedział Trump w nagraniu wideo. Miliarder dał czas Obamie do końca października, ale ten nie skorzystał z jego propozycji. Ultimatum Trumpa minęło we czwartek.

- Co ciekawe, Obama wydał miliony dolarów na utajnienie dokumentów, o ujawnienie których go prosiłem. To całkowity brak transparentności – stwierdził miliarder. – Kiedyś te papiery i tak ujrzą światło dzienne, a ludzie powiedzą, że miałem rację. To bardzo smutny dzień dla Stanów Zjednoczonych – dodał.

Wezwanie Trumpa sprzed kilku dni  było pokłosiem apeli o ujawnienie przez prezydenta Obamę aktu urodzenia w pełnej formie. Wcześniej prezydent USA ujawnił tylko skróconą wersję aktu urodzenia, co wywoływało spekulacje, iż mógł urodzić się on poza terytorium USA; gdyby tak się stało, Obama nie mógłby sprawować urzędu prezydenta. Narastająca w mediach debata sprawiał, że Obama dwa lata temu zaprezentował w końcu publicznie swój akt urodzenia. Część osób, określanych mianem birthers (wśród których jest także Donald Trump) twierdzi jednak nadal, że prezydent nie zaprezentował wszystkich dokumentów, które mogłyby rozwiać ostatecznie wątpliwości; to dlatego, co jakiś czas, Obama jest wzywany o ujawnienie dokumentów dotyczących jego edukacji i wniosku o paszport.

Na tę decyzję Polska czeka od wielu lat

Czy Stany Zjednoczone zniosą obowiązek wizowy wobec Polaków? – to pytanie pojawia się przy okazji każdych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Póki co, Barack Obama i Mitt Romney, albo milczą, albo składają ogólnikowe deklaracje.

Temat wiz od wielu lat budzi w Polsce kontrowersje. Polacy wciąż słyszą, że wizy będą zniesione, gdy spadnie procent odmów. Co jakiś czas mówi się nam, że jest szansa na zniesienie wiz. Najważniejsi politycy amerykańscy przekonują, że ruch bezwizowy będzie korzystny i dla Polski, i dla USA.

Zniesienie wiz zależy od decyzji amerykańskiego Kongresu. Barack Obama nie powiedział jednak nic konkretnego na temat włączenia Polski do ruchu bezwizowego w trakcie tegorocznej kampanii wyborczej. Podobnie Mitt Romney – pomimo zapewnień o wielkim szacunku dla  Polski także i ten polityk nie zadeklarował w sprawie zniesienia wiz niczego konkretnego.

Polska w ostatnich latach była wielokrotnie krytykowana w Europie za zbyt duże nastawienie pro-amerykańskie. Polscy i amerykańscy żołnierze służą razem na frontach wojny z terrorem, m.in. w Afganistanie. Czy wybory prezydenckie przyniosą pozytywne dla Polski zmiany w sprawie wiz?

As w rękawie. Oto potężna broń Obamy

Jest ich coraz więcej, a przewodzi im piękna aktorka. Wszyscy mają jeden cel – zwycięstwo. O sile i mocy grupy przekonamy się za kilka dni. Oto broń prezydenta Baracka Obamy, której nie zawaha się użyć.

O coraz większym wpływie Latynosów na wyniki wyborów w USA przeczytasz w artykule „As w rękawie. Oto potężna broń Obamy”.

Zaskakująca decyzja burmistrza Nowego Jorku

Burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg podjął zaskakującą decyzję i poparł Baracka Obamę w wyborach prezydenckich. Bloomberg, był wcześniej związany z Partią Demokratyczną, a następnie z Partią Republikańską; od 2007 roku jest politykiem niezależnym.

Bloomberg, motywując swoją decyzję, powiedział, że zdecydował się poprzeć Baracka Obamę ze względu na jego politykę dotyczącą walki ze zmianami klimatu.

Co ciekawe, Bloomberg trzy dni temu powiedział, że poprosił prezydenta Obamę, by ten nie odwiedzał nawiedzonego przez huragan Sandy Nowego Jorku. – Byłoby świetnie, gdyby prezydent tu przyjechał, ale mamy masę roboty – tłumaczył Bloomberg podczas konferencji prasowej.

Barack Obama złożył za to wizytę w sąsiednim New Jersey. Bloomberg powiedział, że ten stan jest „reprezentantem” całego regionu Wschodniego Wybrzeża, w związku z czym prezydent powinien odwiedzić właśnie New Jersey. Jak jednak dodał, propozycja złożenia wizyty przez Baracka Obamę, bardzo mu pochlebiała.

Prezydent obejrzał zniszczenia wywołane przez huragan Sandy w New Jersey razem z gubernatorem tego stanu Chrisem Christie’em. Obama podkreślił na konferencji prasowej, że zniszczenia wywołane przez kataklizm określił mianem „wydarzenia, które złamało serce całemu narodowi”.

  • Przemysław Henzel

    Image and video hosting by TinyPic
    Dziennikarz Onetu, amerykanista. Fan piłki nożnej, hip-hopu i Bon Jovi. Jak film to z udziałem Charlize Theron.
  • Kalendarz

    Sierpień 2017
    P W Ś C P S N
    « cze    
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    28293031