Niespodziewane słowa Obamy. Co zrobi jak wygra?

W wywiadzie udzielonym dla jednej ze stacji radiowych w New Hampshire, Barack Obama potwierdził, że wie jak zatańczyć w stylu „Gangnam”. Jeśli wygra dzisiejsze wybory, zastanowi się, czy wykonać go w dniu inauguracji drugiej kadencji.

- Właśnie zobaczyłem ten film po raz pierwszy – powiedział Obama, gdy dziennikarze stacji radiowej pokazali mu wideo południowokoreańskiej gwiazdy pop. – Myślę, że potrafiłbym tak zatańczyć. Nie jestem jednak pewien, czy inauguracja prezydentury to odpowiedni moment, by to zrobić. Zastanowię się – powiedział prezydent i dodał, że bardziej byłby skłonny wykonać taniec w stylu „Gangnam” prywatnie dla swojej żony Michelle.

Piosenka „Style Gangnam” południowokoreańskiej gwiazdy pop PSY stała się niespodziewanym hitem internetu ostatnich miesięcy i znalazła się na szczycie amerykańskich list przebojów.

Zabawny incydent przed wiecem w Ohio

Przed ostatnim wiecem wyborczym Baracka Obamy w stanie Iowa doszło do zabawnego wydarzenia. Właściciel jednego ze znajdujących się w pobliżu sklepów zdecydował się na konfrontację z agentami Secret Service, służby zajmującej się z urzędu ochroną amerykańskich prezydentów.

Na sklepie odzieżowym w stolicy stanu, Des Moines, jego właściciel wywiesił kartkę, na której napisał, że nie wyraża zgody na przeszukanie sklepu przez agentów Secret Service przed rozpoczęciem spotkania Obamy z wyborcami. Swoje stanowisko umotywował przy tym w dość zabawny sposób, pisząc: „Tutaj nie ma nic nielegalnego, zatrudniamy tylko kilka prostytutek z Kolumbii, ale nie chcemy kusić waszych chłopaków”.

„Oświadczenie” właściciela sklepu było zarazem nawiązaniem do głośnego skandalu seksualnego z udziałem agentów ochrony prezydenta, do którego doszło kilka miesięcy temu w Kolumbii. Pracowników sztabu wyborczego Obamy żart ten jednak nie rozbawił, w związku z czym zwrócili się oni do właściciela o pozwolenie na przeszukanie sklepu. Początkowo odmówił on spełnienia tej prośby, ale ostatecznie, po kilku godzinach namysłu, zmienił zdanie, i pozwolił agentom wejść do środka i sprawdzić cały budynek.

Oni oddali już głosy. Zaskakująca odpowiedź Bidena

Urzędujący wciąż wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden oraz ubiegający się o Biały Dom Mitt Romney już oddali swoje głosy. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdy nie to, co pierwszy z nich powiedział dziennikarzom.

Kandydat Partii Republikańskiej oddał głos w Belmont w stanie Massachusetts. Towarzyszyła mu jego żona Ann. Ich syn, Tagg Romney napisał z kolei na Twitterze: „Głosowanie na swojego ojca w wyborach prezydenckich było bardzo emocjonującym przeżyciem” To jednak dopiero początek intensywnego dnia dla kandydata GOP, który jeszcze dziś pojawi się w takich swing states jak Ohio i Pennsylvania, by raz jeszcze przekonać do siebie niezdecydowanych wyborców. Następnie pojedzie do Bostonu, by wziąć udział w Nocy Wyborczej i czekać na wyniki.

Rano w stanie Delaware głosował także wiceprezydent Joe Biden. – Mam nadzieję, że każdy skorzysta z tego przywileju. A wszystkich ludzi, którzy czekają w długich kolejkach, zachęcam, by oczekiwali tak długo, jak będzie trzeba. Zapytany o przewidywania, odpowiedział, że wierzy, że będzie dobrze. „Czy to ostatni raz kiedy głosuje pan na siebie?”, „Nie sądzę” – odpowiedział krótko Biden z uśmiechem na ustach. Amerykanie zdają sobie sprawę, że kolejna kampania rozpoczyna się wraz z zakończeniem dzisiejszych wyborów. W kuluarach mówi się, że to właśnie Joe Biden stanie do walki o nominację Partii Demokratycznej w batalii o prezydenturę w 2016 roku.

Rzutem na taśmę. Ostatni spot Romneya

W Stanach Zjednoczonych rozpoczęły się wybory prezydenckie i do Kongresu. Na ostatnie godziny przed ich rozpoczęciem sztab Mitta Romneya wypuścił ostatni spot.

Ten jest pełen patetycznych stwierdzeń takich jak „Przyszłość jest lepsza niż przeszłość”, „Zasady, które ustanowiły ten kraj potężnym liderem na świecie nie straciły na znaczeniu” czy „Kochamy Amerykę. Wierzymy w nią”.

Reklamówka rozpoczyna się od przekonania Amerykanów, by każdy z osobna odpowiedział sobie na pytanie o własną tożsamość. „To nie jest kampania o mnie, to nawet nie jest kampania o batalii konserwatystów z liberałami, Republikanów z Demokratami. Ameryka musi sobie odpowiedzieć na pytanie: kim jesteśmy jako kraj?”

„Gdziekolwiek jadę, spotykam ludzi, którzy reprezentują wszystko to, co w Stanach Zjednoczonych najlepsze. Mamy moralne zobowiązanie, by naród amerykański był nadal najsilniejszy na świecie; by był jasnym miastem na wzgórzu. Zarówno Republikanie, jak i Demokraci kochają Amerykę, ale potrzebujemy przywództwa, które zespoli ten naród. Nasze dzieci na to zasługują.” – mówi Mitt Romney.

Obama czy Romney? Wybór pięknej modelki

Natalia Siwiec ma swojego zdecydowanego faworyta w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Jej wybór jest zaskakujący, ale tłumaczy go dobrem Polski. – Jest tylko jeden człowiek, który sobie poradzi – mówi modelka.

Natalia Siwiec powiedziała, że najlepszym prezydentem Stanów Zjednoczonych, z punktu widzenia Polski, byłby Mitt Romney, walczący o Biały Dom z ramienia Partii Republikańskiej. Dlaczego akurat on? Piękna modelka mówi, że chodzi o gospodarkę. Ta kwestia jest tym bardziej ważna, że Barack Obama, pomimo podjętych reform, nie wydobył, póki co, swojego kraju z odmętów poważnego kryzysu ekonomicznego.

- Mitt Romney, wraz z większością republikańską  w Kongresie, byłby w stanie przeprowadzić bardziej efektywnie niezbędne dla USA reformy – oceniła Natalia Siwiec w rozmowie z Onetem. -  Jak wszyscy dobrze wiemy, dobra sytuacja gospodarcza za Oceanem ma zawsze pozytywny wpływ na sytuację gospodarczą w Polsce – dodaje.

Siwiec nie ukrywa, że ma duży sentyment do Baracka  Obamy. Jak mówi, lubi „styl jego prezydentury, osobisty czar i fajną amerykańską Pierwszą Damę”. – Wybory prezydenckie to jednak nie wybory Mistera, tu nie powinno się liczyć, kto ma lepszy styl, czy to, kto jest bardziej sympatyczny w oczach obywateli; tu najważniejsze są fachowość i profesjonalizm – zaznacza modelka.

Siwiec wybrała zdecydowanie inaczej niż większość amerykańskich celebrytów, którzy od lat w masowy sposób popierają kandydatów Partii Demokratycznej – zarówno w wyborach prezydenckich, jak i w wyborach do Kongresu. Piękna polska modelka podkreśla jednak, że o wyborze na tak ważne stanowisko, powinny decydować jedynie kompetencje. – Władzę powinien sprawować polityk, który ma szanse na wzmocnienie gospodarki. Uważam, że Amerykanom uda się to o wiele lepiej, gdy prezydentem zostanie Mitt Romney – ocenia Natalia Siwiec.

Wyborcze wpadki Bidena w Ohio

Wiceprezydent USA Joe Biden zaliczył  kilka kompromitujących wpadek na finiszu kampanii wyborczej za Oceanem. Doszło do tego w niedzielę podczas wyborczej wizyty w stanie Ohio.

Joe Biden słynie z popełniania licznych gaf już od wielu lat. Wiceprezydent najpierw pomylił Billa Clintona z Barackiem Obamą, gdy mówił o trudnej sytuacji przemysłu motoryzacyjnego w USA. Biden skompromitował się po raz drugi, gdy pomylił Słowację ze Słowenią. Doszło do tego, gdy wiceprezydent mówił wyborcom, jak nakłonił Billa Clintona do ścigania serbskiego prezydenta Slobodana Milosevica. Na sam koniec Biden zwrócił się do mieszkańców Ohio słowami “Jesteśmy tutaj, w stanie Iowa…”.

Liczne wpadki Bidena już wielokrotnie stawały się przedmiotem kpin w amerykańskich mediach. Wpadki popełnione w stanie Ohio można wytłumaczyć zmęczeniem wiceprezydenta – w ostatnim tygodniu kampanii wyborczej zarówno kandydaci Demokratów, jak i Republikanów, odwiedzają średnio 3 stany dziennie.

Dwa incydenty podczas wiecu Obamy

Wiec wyborczy w Cincinnati w stanie Ohio, z udziałem Baracka Obamy, został zakłócony przez dwóch uczestniczących w nim mężczyzn. Z powodu wywołanego przez nich zamieszania spotkanie wyborcze zostało przerwane na dwie minuty.

Nie wiadomo, co dokładnie krzyczał pierwszy z mężczyzn, którego media określają mianem „przeciwnika aborcji”. W czasie, gdy wznosił okrzyki, trzymał w ręku tablicę, na której widniały trzy zdjęcia płodów. Mężczyzna został szybko wyprowadzony z sali przez policjantów.

Incydent trwał dwie minuty; zaraz po tym zgromadzeni na sali sympatycy prezydenta zaczęli skandować: „Kolejne cztery lata!”, deklarując swoje poparcie dla Obamy.

Dystrybucją biletów dla osób chętnych wziąć udział w wiecach wyborczych z udziałem prezydenta zajmuje się sztab wyborczy Obamy, tak więc tego typu awantury należą do rzadkości. – Zacznijmy jeszcze raz – powiedział prezydent po wyprowadzeniu mężczyzny z sali.

Po chwili jednak krzyki zaczął wznosić inny mężczyzna. Tym razem jednak Obama postanowił interweniować sam, opowiadając dowcip na temat amerykańskiego futbolu. – To może fani Tennessee Titans, którzy są źli na zespół Chicago Bears – powiedział prezydent. – Moje Niedźwiedzie są całkiem dobre – dodał, przypominając, że jego ulubiony zespół zwyciężył w ostatnim meczu przewagą aż 31 punktów nad Tytanami.

Na zakończenie wyborczego wiecu wystąpił Stevie Wonder, który zaśpiewał dla publiczności piosenkę „Signed, Sealed, Delivered”.

Ostrzeżenie dla Romneya. „Desperacko szuka szansy”

David Axelrod, czołowy doradca sztabu wyborczego Baracka Obamy, powiedział, że Mitt Romney nie stanowi żadnego zagrożenia dla Baracka Obamy w stanie Pensylwania, który stał się w ostatnich dniach jednym ze swing states.

- Romney zdaje sobie sprawę z tego, że ma kłopoty – powiedział Axelrod w programie foxNews. – To dlatego próbuje rozwinąć swoją kampanię wyborczą na terytorium innych stanów. Wynika to z jego problemów z sondażami w stanie Ohio – dodał.

Co więcej, zdaniem doradcy prezydenta, Romney będzie mieć kłopoty także ze zwycięstwem na Florydzie i w Wirginii, czyli w stanach, w których sondaże dawały mu przewagę nad Obamą. – To dlatego Romney pojechał ostatnio na wiece wyborcze do tych dwóch stanów – przekonuje Axelrod. Jak mówi,  Republikanin „desperacko szuka swojej szansy gdzie indziej”.

Axelrod nie wypowiedział się, póki co, na temat sondaży dotyczących stanu Minnesota, w którym Romney niespodziewanie prowadzi z Obamą; różnica między nimi wynosi obecnie zaledwie 1 proc. głosów na korzyść Republikanina.

Wyborcy w Ohio zdecydują o wyborze prezydenta?

Kandydaci trzecich partii,  którzy nie mają najmniejszych szans na zwycięstwo w wyborach prezydenckich, mogą jednak wpłynąć na ich rezultat. Według ekspertów, tak może się stać w przypadku stanu Ohio,  który jest kluczowy w walce o Biały Dom. Obecnie prowadzi w nim Barack Obama, który ma 46 proc. głosów; w ciągu ostatnich dni wzrosły tu jednak wyraźnie szanse Mitta Romneya, który cieszy się poparciem 45 proc. wyborców.

Wyborcy w Ohio, oprócz Demokraty i Republikanina,  znajdą na kartach głosowania pięciu innych kandydatów. 1 procent głosów różnicy stwarza jednak szansę, że to kandydaci trzecich partii wpłyną na ostateczny wynik wyborów w USA, przechylając szalę zwycięstwa na stronę Obamy lub Romneya.

- Może się tak zdarzyć – potwierdza Rob Alexander, historyk i politolog z Uniwersytetu Północnego Ohio. – Wyścig wyborczy jest bardzo wyrównany. Pytanie brzmi tylko, jak dużo głosów kandydaci trzecich partii odbiorą Obamie i Romneyowi –dodaje.

Podobne przypadki zdarzały się już w Stanach Zjednoczonych. W 200 roku przegraną Demokraty Ala Gore’a na Florydzie i w New Hampshire tłumaczono tym, że część głosów wyborców odebrał mu Ralph Nader, który był kandydatem Partii Zielonych. Z kolei Ross Perot zdobył 18 procent w skali kraju w  wyborach w 1992 roku i 8 procent głosów w wyborach w 1996 roku.

W wyborach, oprócz Obamy i Romneya, uczestniczy jeszcze 25 kandydatów wystawionych przez partie trzecie.

Podróż Romneya do Polski przyniosła efekty

Czyżby lipcowa podróż Mitta Romneya do Polski zaczęła przynosić efekty? W ciągu weekendu na korzyść Republikanina zmieniły się sondaże wyborcze w Minnesocie i Wisconsin, czyli  w stanach, w których zamieszkują znaczne mniejszości Amerykanów polskiego pochodzenia.

Wybór Romneya, który zdecydował się jechać w czasie swojej podróży zagranicznej akurat do Polski, na początku został przyjęty w amerykańskich mediach ze sporym zaskoczeniem. Dopiero po kilku dniach, zamiast kpin, pojawiły się bardziej rzeczowe analizy wskazujące, że wybór Romneya to nie przypadek. Eksperci wskazywali, że rzeczywistym powodem podróży Republikanina nad Wisłę była chęć uzyskania poparcia w wyborach ze strony Amerykanów polskiego pochodzenia zamieszkujących stany Minnesota i Wisconsin; w pierwszym z nich mieszka około 500 tysięcy Polish Americans, w drugim – ponad 320 tysięcy.

W tegorocznej zaciętej kampanii wyborczej liczy się każdy głos, tak więc można ocenić, że podróż Romneya do Polski była dla niego opłacalna. Nie wszystko jednak poszło tak jak sobie zaplanował – w innym stanie Midwestu – Ohio, zamieszkiwanym przez 430 tysięcy Amerykanów polskiego pochodzenia nadal prowadzi Barack Obama. Ale dopiero we wtorek jednak okaże się, jak oni zagłosują, bo przewaga obecnego prezydenta w Ohio wynosi zaledwie 1 procent głosów.

  • Przemysław Henzel

    Image and video hosting by TinyPic
    Dziennikarz Onetu, amerykanista. Fan piłki nożnej, hip-hopu i Bon Jovi. Jak film to z udziałem Charlize Theron.
  • Kalendarz

    Sierpień 2017
    P W Ś C P S N
    « cze    
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    28293031