Wybory w USA

Romney obiektem ostrej krytyki

Gubernator Luizjany Bobby Jindal, jeden z czołowych polityków Partii Republikańskiej, ostro skrytykował wypowiedzi Mitta Romneya i podkreślił, że dzielenie Amerykanów nie przełoży się na wzrost poparcia w sondażach.

- My, Republikanie musimy walczyć o każdy pojedynczy głos. Nie wygramy nigdy wyborów jeśli nie przestaniemy obrażać naszych wyborców – powiedział Jindall podczas spotkania Stowarzyszenia Gubernatorów Partii Republikańskiej. – Nie zgadzam się kompletnie ze słowami Mitta Romneya – dodał.

Gubernator odnosił się do słów jakie Romney wygłosił podczas spotkania z darczyńcami w Los Angeles. Republikanin powiedział wtedy, że Obama wygrał w wyborach prezydenckich. Bo sprawił rozmaite „prezenty” mniejszościom etnicznym. Te słowa spotkały się z szeroką krytyką w amerykańskich mediach.

Jindall jest uważany za jednego z kandydatów Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich w 2016 roku. W swojej przemowie skrytykował nie tylko Mitta Romneya, ale także republikańskich kandydatów do Senatu w stanach Indiana i Missouri. W jego ocenie, ich kontrowersyjne wypowiedzi w temacie gwałtu i aborcji sprawiły, że od Republikanów odwróciły się kobiety, które oddały następnie głosy na kandydatów Partii Demokratycznej. –Przestańmy w końcu wygadywać głupoty – podkreślił.

Koniec kariery legendarnego kongresmena

Ron Paul, legendarny republikański kongresmen z Teksasu i  trzykrotny kandydat na urząd prezydenta USA, kończy swoją 21-letnią karierę polityczną. W związku z tym wygłosił pożegnalną przemowę w Izbie Reprezentantów.

77-letni Paul, w swoim politycznym testamencie, oprócz zwyczajowych kwestii politycznych w duchu libertarianizmu, poruszył także dość zaskakujący wątek związany z internetem.  Jak podkreślił, internet musi pozostać wolny od jakichkolwiek regulacji państwowych, ponieważ jest on ważną alternatywą dla „rządowego kompleksu medialnego”.

- Sieć to alternatywa dla informacji przekazywanych przez rządowe media, które kontrolują wiadomości i polityczna propagandę – oświadczył Paul. – To właśnie dlatego internet musi pozostać całkowicie wolny – dodał.

Paul przemawiał bardzo długo – aż przez 48 minut. Pomimo zakończenia kariery kongresmena jego wpływ na Partie Republikańską w najbliższych latach będzie znaczący; chodzi zwłaszcza o kwestie oszczędności fiskalnych i walki z deficytem budżetowym, które stały się znakiem firmowym duetu Romney-Ryan w trakcie tegorocznej kampanii prezydenckiej. Część idei Paula przejął także konserwatywny ruch Tea Party, który, już po raz drugi, w wyraźny sposób wpłynął na wynik wyborów do Izby Reprezentantów – na korzyść Republikanów.

O nazwisku Paul jeszcze usłyszymy w przyszłości. Polityczna karierę kontynuuje jego syn, Randall, zasiadający w Senacie. Co więcej, syn Paula zgłosił już niedwuznacznie zamiar ubiegania się o urząd prezydenta w 2016 roku z ramienia Partii Republikańskiej.

Początek walki o władzę w Partii Republikańskiej

Cathy McMorris Rodgers z Waszyngtonu została wybrana na stanowisko przewodniczącej Konferencji Republikanów w Izbie Reprezentantów. Eksperci oceniają, że jest to początek przełomu w partii, jako że wyższe stanowiska były, jak dotąd, obsadzane przez mężczyzn.

McMorris Rodgers pokonała w wyborach Toma Price’a z Georgii, którego popierał Paul Ryan, kandydat Republikanów na urząd wiceprezydenta w ostatnich wyborach. Choć Ryan zadeklarował swoje poparcie dla Price’a już kilka miesięcy temu, to komentatorzy podkreślają, że wybory przewodniczącego Konferencji Republikanów są zarazem początkiem walki Ryana o wpływy w partii. Ryan, który jest przewodniczącym komisji budżetowej Izby Reprezentantów, jest wymieniany jako jeden z kandydatów do walki o Biały Dom w 2016 roku – tym bardziej, że udziału w niej nie weźmie Mitt Romney.

Zwycięstwo McMorris Rodgers, która jest postrzegana jako wschodząca gwiazda Partii Republikańskiej, może być także początkiem przesilenia w całej partii. Eksperci spodziewają się, że Republikanie wyeksponują teraz kilka kobiet na czołowych partyjnych stanowiskach, by wysłać jasny sygnał do kobiet głosujących w wyborach. To właśnie bowiem młode kobiety były jedną z kluczowych grup wyborców, które zapewniły zwycięstwo w tegorocznych wyborach prezydenckich Barackowi Obamie.

Republikanin żąda zapłaty w złocie za swoją pracę

Jerry O’Neil, Republikanin, który został wybrany w ostatnich wyborach do kongresu stanowego Montany, zażądał, by jego pensja była wypłacana w złocie. Polityk motywuje swój wniosek utratą wiary w wartość dolara w związku z trwającym od 2009 roku kryzysem ekonomicznym w Stanach Zjednoczonych.

O’Neil jest zwolennikiem złotego standardu, który wymaga, by pieniądze drukowane przez rząd federalny miały pokrycie w złocie. – O tym mówi właśnie amerykańska konstytucja – przypomina Republikanin, twierdząc, że jego kraj sprzeniewierzył się jej postanowieniom.

Republikanin wystosował list do władz stanowych, oceniając, że współczesny dolar nie ma żadnej wartości, i żądając za swoją pracę zapłaty w złocie. – Musimy zacząć spłacać nasz dług, inaczej nasz kraj nigdy nie wydobędzie się z gospodarczych kłopotów – podkreślił.

Temat powrotu do złotego standardu jest od lat poruszany przez kongresmena Rona Paula z Teksasu. Ten polityk republikański startował w tym roku, po raz trzeci, w wyborach prezydenckich, ale nie zdołał uzyskać formalnej nominacji swojej partii do politycznej walki o Biały Dom.

Żenująca wpadka z okręgiem wyborczym

To wyborczy ewenement. W związku z wyborami prezydenckimi w USA w stanie Minnesota utworzony został okręg wyborczy, w którym głosów nie oddała  ani jedna osoba. Chodzi o okręg  3B w Minneapolis. Powodem zerowej frekwencji wyborczej jest fakt, że wspomniany okręg obejmuje teren… jeziora.

Mapa pokazuje wyraźnie, że okręg 3B znajduje się we wschodniej części jeziora Calhoun – największego jeziora w Minneapolis. Przedstawiciel ratusza Casey Carl tłumaczy, że utworzenie takiego kręgu było „niezamierzonym rezultatem błędu komputera”, który miał wytyczyć nowe granice niektórych okręgów.

Barry Clegg z komisji wyborczej podkreślił, że program, który miał na nowo rozrysować wyborczą mapę, popełnił błąd starając się obrysować brzeg jeziora. Błąd ten miał zostać naprawiony przed ostateczną publikacją mapy wyborczej, ale, z niewiadomych przyczyn, do tego nie doszło.

„Najgłupszy czyn” Romneya. To dlatego przegrał?

David Axelrod ocenił, że  Mitt Romney popełnił jeden błąd, który zadecydował o jego przegranej w wyborach prezydenckich. Jego zdaniem, Republikanin powinien był od samego początku zaprezentować się wyborcom jako kandydat umiarkowany, nie zważając na krytyczne głosy ze strony konserwatywnego skrzydła swojej partii.

Doradca Baracka Obamy ocenił, że Romney wysyłał wyborcom „sprzeczne sygnały” będąc zarówno politykiem konfliktowym, jak i skłonnym do ponadpartyjnych kompromisów. Jego zdaniem, Republikanin zaprezentował swoje umiarkowane poglądy zbyt późno – dopiero w trakcie pierwszej debaty prezydenckiej na początku października.

- To dzięki temu naszemu sztabowi wyborczemu udało się zaprezentować Romneya w takim niekorzystnym świetle. On stał się umiarkowany dopiero, gdy wyciekło wideo o „47 procentach”. Wcześniej Romney obawiał się, że zostanie oskarżony przez konserwatywnych Republikanów o zmienianie poglądów – zauważył Axelrod.

Doradca Obamy, zapytany o „najgłupszy czyn”, jakiego dopuścił się sztab Mitta Romneya, odpowiedział, że było nim nastawienie Republikanina do kwestii wykupu długów przemysłu motoryzacyjnego. W dniu wyborów okazało się, że miało to decydujące znaczenie dla wyborców w stanach Środkowego Zachodu. – Właśnie to obróciło się przeciwko Romneyowi w kluczowych stanach, takich jak np. Ohio – stwierdził Axelrod.

Szokujący finał politycznej kłótni

Holly Solomon, 28-latka z miasta Scottsdale w Arizonie wpadła we wściekłość po kłótni na temat polityki ze swoim mężem, Danielem. W rezultacie rozzłoszczona kobieta wsiadła do stojącego przed domem jeepa i przejechała swojego męża.

Powodem kłótni było to, że Daniel nie wziął udziału w wyborach. 28-latka najpierw ścigała męża samochodem po parkingu, uderzając w niego samochodem w momencie, gdy próbował on wybiec na ulicę. Według innych relacji, Holly kilkakrotnie przejechała po swoim mężu.

Mężczyzna przebywa w lokalnym szpitalu. Lekarze oceniają jego stan jako krytyczny. Kobieta przebywa obecnie w areszcie; jak na razie nie wiadomo, kiedy wyjdzie na wolność. Dziennikarze telewizji CBS twierdzą, że kobieta mówiła wcześniej, że „cała rodzina będzie cierpieć” pod rządami Baracka Obamy, który 6 listopada został wybrany na drugą kadencję prezydencką.

Ostra wojna wśród dziennikarzy. „Zrobili szopkę”

Rush Limbaugh kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi wygłosił przepowiednię, która sprawdziła się, gdy ogłoszono ich wyniki. Słynny dziennikarz powiedział wtedy, że jeśli w wyborach zwycięży Barack Obama to Partia Republikańska będzie manewrować tak, by o klęskę Romneya obwiniać konserwatywnych dziennikarzy.

Już w wieczór wyborczy słowa w takim tonie wypowiedział w telewizji NBC Steve Schmidt. W jego ocenie, to „prawicowi ekstremiści wśród dziennikarzy” wiodą Partie Republikańska na manowce. Kilka dni później Joe Scarborough w telewizji MSNBC ocenił, że to konserwatywny dziennikarze „zarabiający miliony dolarów” prezentują wyborcom zniekształcony wizerunek partii. W podobnym tonie wypowiedział się także dziennikarz David Frum twierdząc, że to „konserwatywny przemysł rozrywkowy zgotował Republikanom zagładę” w dniu wyborów. – Zamiast prezentować problemy, które należy rozwiązać, ci ludzie robią sobie ze wszystkiego szopkę – podkreślił.

To dopiero początek konfliktu pomiędzy umiarkowanymi a bardziej prawicowymi dziennikarzami. Kolejnym punktem sporu będzie poszerzenie bazy wyborczej Partii Republikańskiej w związku z kryzysem demograficznym. Podczas gdy liczba konserwatywnych wyborców cały czas spada, rośnie baza wyborcza Partii Demokratycznej, na którą głosują mniejszości etniczne, takie jak np. Latynosi. Eksperci oceniają, że prawicowe media, takie jak telewizja Fox News, czy programy radiowe w rodzaju „Ruch Limbaugh Show”, krytykując np. reformę prawa imigracyjnego, alienują takich wyborców i przyczyniają sie w konsekwencji do kolejnych klęsk Republikanów.

Skandaliczne słowa pastora na temat wyborów

Robert Jeffress, pastor Pierwszego Kościoła Baptystów w Dallas powiedział podczas kazania w zeszłą niedzielę, że zwycięstwo Baracka Obamy w wyborach prezydenckich doprowadzi do nadejścia Antychrysta. – Nie mówię w żadnym razie, że prezydent Obama jest Antychrystem. Wiem o tym dobrze, ponieważ, gdyby Obama był Antychrystem, to miałaby znacznie większą przewagę w sondażach – powiedział do wiernych zgromadzonych w świątyni.

-  Obama, jako prezydent USA, obrał kurs, który skazuje nasz naród na rządy Antychrysta w przyszłości – oświadczył Jeffress. Duchowny dodał, że amerykańscy chrześcijanie powinni „rozpocząć walkę i dać odpór siłom zła, które zaczynają wygrywać walkę o dusze i umysły”. – Idźcie więc, i głosujcie w wyborach – zaapelował.

Jeffress nie po raz pierwszy doprowadził do skandalu. W zeszłym roku szerokim echem w Stanach Zjednoczonych odbiła się jego wypowiedź na temat mormonów, o których powiedział, że nie są chrześcijanami. Później duchowny z tej wypowiedzi jednak się wycofał i zachęcił wiernych do głosowania na Mitta Romneya.

37-latka przyczyną skandalu z byłym szefem CIA?

Skandal z gen. Davidem Patraeusem nabiera coraz większego tempa. Wojskowy, który zrezygnował pod koniec zeszłego tygodnia z kierowania CIA, wdał się w pozamałżeński romans z Paulą Broadwell. Na trop romansu wpadli przypadkowo agenci FBI badający, do kogo Broadwell wysyłała zawierające groźby e-maile.

Źródła w amerykańskiej armii poinformowały dzisiaj, że kobietą, która otrzymywała groźby, jest Jill Kelley, pracująca jako łącznik w Połączonym Dowództwie Operacji Specjalnych. To właśnie 37-latka z Florydy stała się przyczyną wdrożenia kilkumiesięcznego śledztwa przez FBI; w jego toku odkryto, że gen. Patraeus romansuje z Broadwell, która ostatnio napisała jego biografię.

Jak na razie nie wiadomo, czego dotyczyły groźby zawarte w e-mailach, ani tego, jakie relacje łączyły byłego szefa CIA z Jill Kelley. Nie wiadomo także, dlaczego Broadwell groziła 37-latce.

Skandal ujrzał światło dzienne kilkanaście godzin po kolejnym wyborze Baracka  Obamy na urząd prezydenta. Petraeus miał za kilka dni złożyć zeznania przed komisją Kongresu w sprawie zamachu na amerykański konsulat w Libii, do którego doszło w rocznicę zamachów 11 września.

Sprawa zamachu w Libii była jednym z najostrzejszych tematów kampanii wyborczej. Obóz Obamy robił wszystko, by sprawa ta nie była poruszana w czasie debat i spotkań z wyborcami. O sprawie zamachu nie informowały również zbyt szeroko amerykańskie media. Ścianę milczenia złamała tylko telewizja Fox News, która opublikował w swoim serwisie internetowym dokumenty świadczące o poważnych zaniedbaniach ze strony administracji Obamy.

  • Przemysław Henzel

    Image and video hosting by TinyPic
    Dziennikarz Onetu, amerykanista. Fan piłki nożnej, hip-hopu i Bon Jovi. Jak film to z udziałem Charlize Theron.
  • Kalendarz

    Październik 2017
    P W Ś C P S N
    « cze    
     1
    2345678
    9101112131415
    16171819202122
    23242526272829
    3031