Ron Paul, legendarny republikański kongresmen z Teksasu i  trzykrotny kandydat na urząd prezydenta USA, kończy swoją 21-letnią karierę polityczną. W związku z tym wygłosił pożegnalną przemowę w Izbie Reprezentantów.

77-letni Paul, w swoim politycznym testamencie, oprócz zwyczajowych kwestii politycznych w duchu libertarianizmu, poruszył także dość zaskakujący wątek związany z internetem.  Jak podkreślił, internet musi pozostać wolny od jakichkolwiek regulacji państwowych, ponieważ jest on ważną alternatywą dla „rządowego kompleksu medialnego”.

- Sieć to alternatywa dla informacji przekazywanych przez rządowe media, które kontrolują wiadomości i polityczna propagandę – oświadczył Paul. – To właśnie dlatego internet musi pozostać całkowicie wolny – dodał.

Paul przemawiał bardzo długo – aż przez 48 minut. Pomimo zakończenia kariery kongresmena jego wpływ na Partie Republikańską w najbliższych latach będzie znaczący; chodzi zwłaszcza o kwestie oszczędności fiskalnych i walki z deficytem budżetowym, które stały się znakiem firmowym duetu Romney-Ryan w trakcie tegorocznej kampanii prezydenckiej. Część idei Paula przejął także konserwatywny ruch Tea Party, który, już po raz drugi, w wyraźny sposób wpłynął na wynik wyborów do Izby Reprezentantów – na korzyść Republikanów.

O nazwisku Paul jeszcze usłyszymy w przyszłości. Polityczna karierę kontynuuje jego syn, Randall, zasiadający w Senacie. Co więcej, syn Paula zgłosił już niedwuznacznie zamiar ubiegania się o urząd prezydenta w 2016 roku z ramienia Partii Republikańskiej.