David Axelrod ocenił, że  Mitt Romney popełnił jeden błąd, który zadecydował o jego przegranej w wyborach prezydenckich. Jego zdaniem, Republikanin powinien był od samego początku zaprezentować się wyborcom jako kandydat umiarkowany, nie zważając na krytyczne głosy ze strony konserwatywnego skrzydła swojej partii.

Doradca Baracka Obamy ocenił, że Romney wysyłał wyborcom „sprzeczne sygnały” będąc zarówno politykiem konfliktowym, jak i skłonnym do ponadpartyjnych kompromisów. Jego zdaniem, Republikanin zaprezentował swoje umiarkowane poglądy zbyt późno – dopiero w trakcie pierwszej debaty prezydenckiej na początku października.

- To dzięki temu naszemu sztabowi wyborczemu udało się zaprezentować Romneya w takim niekorzystnym świetle. On stał się umiarkowany dopiero, gdy wyciekło wideo o „47 procentach”. Wcześniej Romney obawiał się, że zostanie oskarżony przez konserwatywnych Republikanów o zmienianie poglądów – zauważył Axelrod.

Doradca Obamy, zapytany o „najgłupszy czyn”, jakiego dopuścił się sztab Mitta Romneya, odpowiedział, że było nim nastawienie Republikanina do kwestii wykupu długów przemysłu motoryzacyjnego. W dniu wyborów okazało się, że miało to decydujące znaczenie dla wyborców w stanach Środkowego Zachodu. – Właśnie to obróciło się przeciwko Romneyowi w kluczowych stanach, takich jak np. Ohio – stwierdził Axelrod.