Karl Rove, czołowy doradca Partii Republikańskiej, stał się „kozłem ofiarnym” tegorocznej kampanii wyborczej. Kosztująca około miliard dolarów klęska Mitta Romneya w wyborczym boju o Biały Dom wywołał falę krytyki pod adresem Rove’a, który zapowiadał, że Romney wygra wybory bez większego problemu.

Rove tłumaczy teraz darczyńcom, że przekazane przez nich 300 milionów dolarów, które trafiło na konto jego komitetu politycznego Crossroads, zostało przez niego wydane w jak najlepszy sposób. Podczas tajnego spotkania z darczyńcami Rove tłumaczył, że to dzięki jego decyzjom o wykupieniu dodatkowych reklam, pole wyborczej walki w ostatniej chwili poszerzyło się o kolejne swing states takie jak np. Pensylwania.

Informacje o kulisach spotkania przekazał Stan Hubbard, medialny magnat z Minnesoty, która również stała się swing state w ostatnim tygodniu kampanii. – Darczyńcy nie mówili do Rove’a. „Hej, ty suk…”. To było jak zwykłe spotkanie biznesowe – pytaliśmy  tylko, dlaczego ta inwestycja nie przyniosła nam spodziewanych korzyści – podkreślił.

Media oceniają jednak, że to spotkanie może być początkiem końca kariery Rove’a na stanowisku głównego stratega politycznego Partii Republikańskiej.