Film „SEAL Team Six: The Raid on Osama bin Laden”, który  zostanie wyemitowany na dwa dni przed wyborami prezydenckimi w USA, wzbudził ostre kontrowersje o politycznym charakterze. Ma on przedstawiać kulisy polowania na twórcę Al-Kaidy, który został zlikwidowany w akcji przeprowadzonej przez komandosów w Pakistanie w zeszłym roku.

Krytycy twierdzą, że „SEAL Team Six: The Raid on Osama bin Laden”, zamiast opowiadać o Navy SEALs, bohaterach akcji w Abbottabad, koncentruje się na postaci prezydenta Baracka Obamy, którego dosłownie „dodano” do filmu.

Film za 2,5 mln dolarów nabył w maju Harvey Weinstein, jeden z największych zwolenników Baracka  Obamy w USA. Dodawaniem dodatkowych scen z Obamą do filmu zajęła się Meghan O’Hara, producentka takich filmów jak “Fahrenheit 9/11” i “Sicko”; oba filmy wyreżyserował z kolei Michael Moore, kolejny znany zwolennik obecnego prezydenta. Dziennikarze FrontPageMag twierdzą, że w rezultacie powstał film o „człowieku, który siedział na d…, podczas gdy inni ludzie (Navy SEALS – Red.) narażali swoje życie”.

John Stockwell, reżyser „SEAL Team Six: The Raid on Osama bin Laden”, twierdzi jednak, że film nie ma podtekstów politycznych. Jak podkreślił, nigdy nie rozmawiał z Weinsteinem na „tematy związane z polityką”. – Chodziło tylko o to, by film zawierał wszystkie ważne elementy – oświadczył. Swojego oburzenia nie kryją jednak Republikanie. – I jak się tu dziwić, ze konserwatyści nie lubią liberalnego Hollywood? – pytają retorycznie.