Barack Obama, który pojawił się w talk-show Jaya Leno, wyśmiał ofertę Donalda Trumpa. Miliarder oświadczył wcześniej, że jeśli Obama ujawni swoje dokumenty dotyczące nauki i podanie o paszport, to wpłaci 5 milionów dolarów na konto organizacji charytatywnej, którą wskaże prezydent. Wezwanie Trumpa to dalszy ciąg sprawy tzw. birthersów, którzy twierdzą, że Obama nie urodził się na terytorium USA.

Amerykański prezydent zażartował, że cały konflikt pomiędzy nim, a Donaldem Trumpem, wziął się „z czasów dzieciństwa, które spędzili w Kenii”. – To sięga czasów, gdy dorastaliśmy razem w Kenii – powiedział wyraźnie rozbawiony Barack Obama. Prezydent nawiązał tym samym do pogłosek, według których wcale nie urodził się on na Hawajach, lecz właśnie w Kenii, czyli w kraju, z którego pochodził jego ojciec.

- Cały czas przeszkadzaliśmy sobie na boisku, gdy graliśmy w piłkę. Donald nie był zbyt dobrym piłkarzem. Gdy już przenieśliśmy się do Ameryki, myślałem, że to wszystko się skończy – szydził Obama. Po chwili, już na poważne, prezydent podkreślił, że nigdy nie spotkał się osobiście z Trumpem, choć miliarder pojawił się w Białym Domu w 2011 roku.

Ofertę, którą Obama wyśmiał w programie Jaya Leno, Trump zapowiedział już kilka dni temu; miliarder mówił wtedy, że ma zamiar ujawnić „prawdziwą bombę” na temat Obamy, która zmieni losy kampanii wyborczej. Po ogłoszeniu swojej oferty Trump został bezlitośnie wyśmiany w amerykańskich mediach.