Barack Obama i Mitt Romney podczas ostatniej debaty prezydenckiej w Boca Raton na Florydzie byli wyjątkowo zgodni, jeśli chodzi o priorytety polityki zagranicznej USA. Ale oczywiście absolutnej zgody być nie mogło. Demokrata Republikanin poróżnili się co do kwestii wydatków na obronność Stanów Zjednoczonych. Romney wytknął Obamie, że ten wydaje zbyt mało pieniędzy na Marynarkę Wojenną.

- A wiec mówi Pan, że mamy mniej statków niż w 1917 roku… Cóż, panie gubernatorze, mamy także mniej koni i bagnetów – odciął się w ironiczny sposób Obama. – Mamy lotniskowce z samolotami na pokładach, ma też takie statki, które pływają pod wodą, czyli łodzie podwodne – dodał uszczypliwie. – To nie jest gra w statki! Tu nie chodzi o ich liczbę, ale o ich potencjał – odpowiedział zdecydowanie Romney.

Zabawny, w mniemaniu Obamy , komentarz obrócił się jednak przeciwko niemu. W czasie debaty na Twitterze pojawiło się ponad 6,5 mln wpisów, z  czego większość – właśnie po słowach na temat koni i bagnetów. W sieci bardzo szybko pojawiło się nawet kilka stron poświęconych tej  tematyce.

Dopiero po debacie przystąpiono do sprawdzania stanu faktycznego. Prawie natychmiast użytkownicy Twittera przypomnieli, że bagnety są nadal używane podczas szkoleń przez amerykańskich żołnierzy, w tym m.in. formację Marines.

Choć zdecydowana większość osób traktuje słowa Obamy z lekkim przymrużeniem oka, to znalazły się jednak także głosy pełne oburzenia. Wystarczy tu przytoczyć chociażby komentarz gubernatora Wirginii Boba McDonella, który powiedział: „Słowa prezydenta Obamy o koniach i bagnetach są obrazą dla każdego marynarza, który przedkłada swoje życie nad obowiązek służby swojej ojczyźnie”.

Wygląda na to, że, w ciągu godziny, „konie i bagnety” stały się już jednym ze znaków firmowych tegorocznej kampanii wyborczej – oczywiście obok słynnej wypowiedzi Romneya na temat „segregatorów pełnych kobiet”.