Sandra Fluke, kobieta, która kilka miesięcy temu stała się bohaterką mediów, zaliczyła spora polityczną wpadkę. Fluke, która odwiedza amerykańskie miasta i zachęca wyborców do głosowania w wyborach na Baracka Obamę, udała się ostatnio do Nevady, gdzie na jej wystąpienie przyszło…10 osób.

Kobieta stała się sławna, gdy w lutym konserwatywny radiowy dziennikarz Rush Limbaugh nazwał ją prostytutką, po tym jak stwierdziła ona, ze władze federalne powinny współfinansować zakup środków antykoncepcyjnych. Przez media przetoczyła się wtedy prawdziwa burza, a Limbaugh stracił sporo w oczach opinii publicznej.

Fluke nie może uznać wiecu wyborczego w mieście Reno za udany. Jak jednak podkreśliła, zrobi wszystko, co w jej mocy, by zapewnić zwycięstwo Barackowi Obamie w listopadowych wyborach prezydenckich. Fluke planuje wygłosić przemówienia do wyborców także w innych swing states – w Kolorado, Iowa, New Hampshire i na Florydzie.

Wyborcze tournee Fluke Sotro krytykują Republikanie. – Przed kobietami stoi oczywisty wybór, ponieważ Barack Obama zawiódł nadzieje milionów ludzi – oświadczyła Andrea Saul, rzeczniczka prasowa Mitta Romneya.

Leo Horishny, jedne z uczestników 10-osobowego wiecu wyborczego, powiedział, że chciał na własne oczy zobaczyć osobę, którą „media zastraszały z powodu jej poglądów”. – To przerażająca nowa moda. Uważam, że Sandra jest odważną kobietą – stwierdził po zakończeniu spotkania.