Mitt Romney po raz pierwszy w toku obecnej kampanii wyborczej wysunął się w sondażach na prowadzenie przed Barackiem Obamą. Warto zauważyć, Republikanin przekonał także do siebie kobiety, które wcześniej były skłonne oddać w większości głosy na urzędującego prezydenta.

Rosnące poparcie dla Romneya to wynik pierwszej debaty prezydenckiej, którą dość niespodziewanie wygrał. Z sondażu Gallupa wynika, że 72 proc. respondentów oceniło, że zwycięstwo odniósł właśnie Republikanin; jedynie 20 procent wskazało na Obamę jako triumfatora tego pojedynku. To najlepszy wynik w historii debat prezydenckich w USA.

Eksperci podkreślają, że Republikanin zyskał duże poparcie wśród kobiet, które do tej pory skłaniały się głosować na urzędującego prezydenta USA. Jeszcze we wrześniu Obama miał 18 proc. przewagi w tej grupie wyborców. Teraz obaj kandydaci mogą liczyć na poparcie 47 procent kobiet. Ten remis może być zapowiedzią kolejnych kłopotów Obamy, tym bardziej, że liczba osób zadowolonych ze sprawowania przez niego urzędu spadła do 49 proc.

Źródłami sukcesu Romneya była mocna debata, złagodzenie image’u, zaprezentowanie się w „ludzki” sposób przeciętnemu wyborcy i rozwianie największych wątpliwości dotyczących jego programu wyborczego, takich jak np. wysokość emerytur czy dostęp do istniejących świadczeń socjalnych.

- Kampania jest taka, jak na początku – zacięta w kluczowych stanach z tendencją wyborców do głosowania na prezydenta – oświadczyli tymczasem dość zaskakująco przedstawiciele sztabu wyborczego Obamy. Jak zapowiadają, prezydent odzyska prowadzenie po drugiej debacie prezydenckiej, do której dojdzie 16 października. Przekonamy się już wkrótce, czy te zapowiedzi się spełnią.